Prohibicja na miasteczku akademickim
Wpisany przez Administrator wtorek, 26 lipca 2011 22:21
Od października w sklepach na miasteczku akademickim alkoholu nie kupimy w godzinach 22 - 6 rano. Tak przynajmniej chciałby Marcin Nowak, radny miejski PiS. Dzięki temu, jego zdaniem, ma być bezpieczniej. Pomysł już wzbudza ogromne kontrowersje.
- Chodzi głównie o dwa sklepy na miasteczku. Ich klienci spożywają alkohol na zewnątrz, głośno się zachowują, przeszkadzają mieszkańcom. I chodzi nie tylko o studentów ale raczej o osoby spoza, które przyjeżdżają zachęcone właśnie funkcjonowaniem nocnych sklepów. One przyciągają kryminogenny pierwiastek z całego Lublina - tłumaczy radny Nowak. - Przez to miasteczko jest naprawdę niebezpieczne. Ostatnio ktoś został tam raniony nożem- dodaje.
Nowak przygotowuje już projekt uchwały w tej sprawie: - Chciałbym, żeby stanął na wrześniowej sesji rady miasta.
O pomyśle pisaliśmy już dwa tygodnie temu, kiedy radny spotkał się z mieszkańcami Wieniawy. - Teren wokół miasteczka to jedno wielkie pijaństwo i awantury - narzekali. W poniedziałek odbyło się kolejne spotkanie. Tym razem wziął w nim udział także prof. Stanisław Michałowski, prorektor UMCS. - Będziemy popierali postulaty mieszkańców w kwestii ograniczenia sprzedaży alkoholu w nocny - mówi prof. Michałowski.
Pomysł wprowadzenia prohibicji spodobał się Jakubowi Ordutowskiemu. - Ale zakaz powinien obowiązywać w całym mieście. W naszym kraju ludzie nie potrafią pić kulturalnie - uważa. Nie wszyscy są jednak tego samego zdania. - Zakaz nie rozwiąże problemu bezpieczeństwa. Ci, którzy chcą i tak alkohol kupią - podkreślała Halina Masiuk.
W sens wprowadzania proponowanych rozwiązań powątpiewa Paweł Romański z samorządu studentów UMCS: - Skąd wiadomo, że awantury wszczynają ci, którzy kupili alkohol po 22, a nie ci, którzy spożywali go wcześniej?
Co na to wszystko policja? - Miasteczko akademickie nie jest miejscem, gdzie musimy interweniować częściej niż w innych częściach Lublina - mówi Andrzej Fijołek z KWP w Lublinie.
Przeciwni zakazowi są przedstawiciele sklepów na miasteczku. - To nie ma sensu. Sklepy monopolowe i całodobowe są wszędzie, więc młodzież i tak sobie poradzi - komentowała ekspedientka ze sklepu "BOS" przy ul. Langiewicza.
Może zamiast zakazu lepiej byłoby postarać się o więcej patroli policji i straży miejskiej? - To nie zda egzaminu. Żeby było spokojnie patrol musiałby stać w nocy przez cały czas w jednym miejscu. I to niejeden - uważa Marcin Nowak.
Tymczasem zakazy stają się coraz bardziej popularne w Polsce - od sierpnia alkoholu w nocy nie będzie można kupić w sklepach na wrocławskim Starym Mieście. Nocna prohibicja jest już także w Lublinie - na LSM od kilku tygodni obowiązuje w dwóch sklepach na os. Piastowskim. - To efekt interwencji mieszkańców - tłumaczy Jan Gąbka, prezes LSM. - Wprowadziliśmy to rozwiązanie na próbę, ale widzę, że przynosi rezultaty. Wcześniej ludzie kupujący alkohol gromadzili się pod tymi sklepami w nocy i zakłócali spokój. Teraz też kupują - np. na pobliskiej stacji benzynowej. Ale spożywają w rozproszeniu i problem jest mniej uciążliwy - tłumaczy Gąbka.
Aleksandra Dunajska
Źródło: Kurier Lubelski
Użytkownicy Online
użytkownicy i 15 gości
Pokaż wszystkich2009 - 2010 © Kampus24.pl Team
