Wywiad z Elżbietą Tokarską - finalistką Miss Polonia 2009
Zmieniony: piątek, 20 listopada 2009 02:57 Wpisany przez Administrator sobota, 07 listopada 2009 13:23
Z pewnością niejedna studentka marzy o tym, żeby w jakikolwiek sposób się pokazać i zyskać na swoim wizerunku. Doskonałą okazją na taką promocję są konkursy piękności. Miss Polski, Miss World, Miss Polonia… Dwudziestego czwartego października odbył się finał konkursu Miss Polonia 2009. Reprezentantka Lubelszczyzny, więc także i Lublina była tylko jedna. Elżbieta Tokarska, dwudziestodwuletnia studentka psychologii z pobliskiego Chełma. Uczy się w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie, jednak nigdy nie zapomniała skąd pochodzi.

O tym jak pogodzić uczelnie z konkursem, czy warto brać w nim udział i jak to wszystko wygląda od kuchni dowiecie się sami. Polecam szczególnie studentkom. - Co skłoniło Cię do tego, żeby wziąć udział w takim konkursie? Ela Tokarska: Od zawsze interesowałam się tego typu konkursami i zawsze chciałam wziąć udział. Być może teraz miałam więcej odwagi, z pomocą bliskich, rodziny, przyjaciół i znajomych. - Czyli było to swoistym wyzwaniem? Chęcią sprawdzenia siebie, podejście do tego z drugiej strony - sprawdzeniem jak to wygląda. - Brałaś wcześniej udział w takich konkursach? Nie, to mój debiut… - Bardzo owocny, jeśli mogę się tak wyrazić… Tak, pierwsze starcie… (śmiech) - Jako że reprezentuję portal studencki, chciałem spytać - jaki wpływ miał konkurs na Twoje życie akademickie? Jesteś przecież studentką psychologii. Po konkursie nie byłam jeszcze na uczelni, więc sama nie wiem jak mnie tam przyjmą. - Nie uważasz, że mogą wyniknąć z tego jakieś problemy? Wydaje mi się, że nie. Potrafię pogodzić i studia i wybory. W przyszłości chciałabym zajmować się psychologią, czyli tym z czym wiąże moje przyszłe życie. - Pogadajmy zatem o karierze. Miss Polonia to wydarzenie bardzo medialne, umożliwiające promocję siebie. Czy ma to realne odbicie – jakieś propozycje, urywający się telefon, nowe kontakty? Miss Polonia jest najbardziej prestiżowym konkursem tego typu. Dostałam kilka propozycji z różnych agencji. Fotomodeling, jakaś reklama, jednak ciągle czekam na tą właściwą. Chciałabym zostać twarzą jakiejś marki, czy wziąć udział w jakiejś dużej kampanii. - Czyli planujesz dalszą karierę związaną z branżą? Tak, w tym kierunku też. Chcę zaistnieć, jakoś to wykorzystać. Możesz to nawet zaznaczyć, to może ktoś przeczyta. (śmiech) - Zrobię co w mojej mocy… Idąc dalej tym tokiem rozumowania oczekujesz na pracę dobrze opłacaną. W związku z tym masz zamiar zmienić miejsce zamieszkania? Chcesz się wyprowadzić z Chełma? Owszem, chcę się wyprowadzić z Chełma do Lublina. - Czyli Lublin, a nie Warszawa? Z pewnością będziesz mogła wybrać… Myślę, że Warszawa nie jest daleko, mogłabym, dojeżdżać. Mieszkałam tam przez trzy lata, kompletnie mi się nie podoba, nie wiąże z nią przyszłości. - Zatem nie przepadasz za Warszawą. Zdecydowanie nie, chociaż jak szłam na studia ojciec powiedział „idź do Lublina, masz mieszkanie”. Ja oczywiście odmówiłam i chciałam koniecznie tylko do stolicy. I cóż – znowu jesteśmy w Lublinie. - Wracając do sedna, konkursu Miss Polonia. Jak to wyglądało od strony technicznej, od tak zwanej kuchni? Poznałam to troszeczkę z innej strony. Zawsze oglądając wybory w telewizji wydaję się to wszystko takie piękne. Dziewczyny uśmiechnięte, super oprawa. Tak naprawdę kosztuje to dużo wyrzeczeń. Czasami spałyśmy po dwie godziny, miałyśmy popuchnięte oczy, kilkanaście godzin prób dziennie, przymiarki strojów. Naprawdę byłyśmy przemęczone. Właściwie opłacało się. - Warto podjąć temat osławionej wycieczki do Tajlandii, która była wielokrotnie pokazywana na wizji. Spędziłyśmy tam dziesięć dni. Dwadzieścia dziewczyn, wszystkie finalistki. Zwiedziłyśmy wyspy Jamesa Bonda, wyspę Pipi, zahaczyłyśmy o Bangkok. Byłyśmy na wyspie Phuket. Miałyśmy wspaniałe wycieczki, o co zadbali organizatorzy. Mogłyśmy zobaczyć wszystko co najlepsze. Wizytówki, sesję zdjęciowe przez które czasem także spałyśmy bardzo mało, bo przemieszczałyśmy się z hotelu do hotelu. Krótko mówiąc cały czas na walizkach, ale też bardzo dobrze to wspominam. Tajlandia jest przepięknym, egzotycznym krajem. Właściwie spełniło się jedno z moich marzeń, bo zawsze chciałam zwiedzić Bora Bora i Tajlandie. Na pewno się nie zawiodłam. - Wróćmy teraz do medialnej strony tej wycieczki. Uważasz, że materiał jaki był przedstawiony podczas finału sprawiedliwie określał aktywność kandydatek i ich starania względem zdobycia tytułu Miss? W mojej ocenie była to istotna część wyborów. Wcale się na nim nie znalazłam… - Właśnie o to mi chodzi. Myślę że to nie było sprawiedliwe, bo wszystkie powinnyśmy być pokazane w tym filmie, gdyż wszystkie brałyśmy udział w jego tworzeniu. Wiem, że nie tylko mnie tam nie było, ale też bardzo dobrej koleżanki z którą się zaprzyjaźniłam. Troszkę faworyzacji chyba było, chociaż nie mam pojęcia od czego to zależało. - Jedne twarze ukazywały się, a inne nie. Na pewno mogło to decydować o wyniku, ze względu na aktywność uczestniczek. Raczej tak. Tak jak mówisz, jedne były częściej pokazywane, częściej się wypowiadały, chociaż tak naprawdę nagrywane byłyśmy tak samo. Tyle że efekt końcowy zaowocował brakiem mojej osoby… - W mojej ocenie było to dość dziwne. Nie tylko w twojej… - Pomijając niewyjaśnione zdarzenia dotyczące finału Miss Polonia chciałem się dowiedzieć czegoś więcej na temat nagród stricte rzecz ujmując. Od strony materialnej nie jest to chyba zbyt wiele? Przeszłam przez wybory regionalne, wojewódzkie, półfinał, ćwierćfinał i doszłam do finału. Podczas wyborów regionalnych nagrody były świetne. Miss regionu dostała skuter, kamerę i złoto. Ja jako pierwsza wicemiss dostałam także kamerę, złoto, prostownicę, jakiś depilator. Właściwie fajne nagrody, wszystko przydatne. W następnych etapach nie było żadnych, aż w finale dostałyśmy złoty łańcuszek z serduszkiem brylantowym o wartości ośmiuset pięćdziesięciu złotych i to chyba tyle. Trzeba dodać do tego te rzeczy które reklamowałyśmy, czyli jakieś kremy, ręczniki, kuferki… Właściwie sama wycieczka do Tajlandii, była swojego rodzaju nagrodą samą w sobie. - Z tego wynika, że główna stawka w Miss Polonia nie jest taka duża. No może poza promocją medialną. No wiesz, pierwsza miss wygrała samochód o wartości pięćdziesięciu tysięcy, dostała brylant wart dwadzieścia tysięcy i laptop. Krótko mówiąc jej się to opłacało. Ja jako finalistka i osoba która właściwie w finale nic nie zajęła spodziewałam się czegoś więcej. Skoro na wyborach regionalnych otrzymywałyśmy lepsze nagrody niż w finale. Jakby nie patrzeć większość zależy tu od organizatora – jaki jest w danym regionie, konkretni sponsorzy imprezy, sam wiesz… - Zdecydowanie chciałbym wiedzieć… (śmiech) - Wracając do naszej rozmowy. Jako studentka i modelka poleciłabyś taką formę promocji innym studentkom? Z pewnością, chociaż na początku miałam mieszane uczucia, co do tych wyborów. Tym bardziej, że u nas w mieście jest taki stereotyp, że do takich wyborów zgłaszają się tylko brzydkie, niedowartościowane dziewczyny (śmiech). Między innymi dlatego nie chciałam się zgłosić, jednak z perspektywy czasu jest to coś niesamowitego. Bardzo chciałabym przeżyć jeszcze raz taką przygodę, chociaż wiem że to już jest niemożliwe, ale polecam jak najbardziej. Można poznać wspaniałych ludzi, niezapomniane wspomnienia, coś fantastycznego… - Czyli jesteś zadowolona? Oczywiście, niczego nie żałuje. J: Dziękuje za wywiad i życzę powodzenia w przyszłej karierze, zarówno super modelki jak i pięknej pani psycholog. Z pewnością jeszcze nie raz o Tobie usłyszymy. Z Elżbietą Tokarską, finalistką Miss Polonia z regionu Lubelszczyzny rozmawiał Jakub Szczepański. Foto: Materiały organizatora Miss Polonia
No current events.
Użytkownicy Online
użytkownicy i 13 gości
Pokaż wszystkich2009 - 2010 © Kampus24.pl Team
