Rowery na ulice!
Zmieniony: środa, 25 listopada 2009 14:46 Wpisany przez Administrator wtorek, 07 kwietnia 2009 21:56
Czy możemy łatwo i przyjemnie zadbać o środowisko? Czy da się żyć bardziej ekologicznie bez wielkich wyrzeczeń? Okazuje się, że tak! Ale po kolei. Zima dała się Polakom we znaki podczas kilku ostatnich dni. Choć nie wiem dlaczego dziwi rodaków mróz na początku stycznia. Być może dlatego, że od kilku lat prawdziwej zimy ze świecą szukać. I jeśli obecny mróz jest tylko ostatnim tchnieniem tej pięknej pory roku i z roku na rok będzie cieplej to może warto zmienić kilka swoich przyzwyczajeń. Jakich?
Otóż… Zosia samosia… Według wiceprezydenta Krakowa, profesora Wiesława Starowicza, który zajmuje się problemami transportu, jednym samochodem dzisiaj jeździ średnio półtorej osoby. Mało? Wygodne miejsca są dla przynajmniej czterech. To powoduje, że w większości miast Polski średnia prędkość nie przekracza 25 kilometrów na godzinę! A to i tak zawrotna szybkość dla mieszkańców. Tam w godzinach szczytu średnia spada do pięciu, a nawet dwóch kilometrów. Pies ogrodnika… Własne obserwacje zmuszają mnie do pewnego stwierdzenia. Jeszcze duża grupa Polaków jest po prostu chorobliwie skąpa. Oczywiście jeśli w sklepie, na ulicy, gdziekolwiek „dają coś za darmo”, stoją za tym kolejki. Czasem bardzo długie. Drastycznym przypadkiem tego pragnienia, żeby mieć jak najwięcej, jest po prostu kradzież. I smutne jest to, kiedy widzi się rower przypięty do stojaka kłódką, ale niestety bez koła. Samochody bez szyb, bo radia już tam dawno nie ma. Postaw się, a… Wracam jeszcze do samochodów. – Ile to cacko pali, bo mój nowy… – Wiesz, zarobiłem to kupiłem… . – Baśka ma swój, bo przecież nie będę jej codziennie woził! Właśnie… Niestety nadal żyją w Polsce, jak pewnie wszędzie, ludzie, którzy za wszelką cenę chcą oznajmić całemu światu, ile to mają pieniędzy i na co ich stać. Często potwierdzają wśród znajomych swoje bogactwo nowym, nieraz kolejnym samochodem. I want to ride my bicycle! Kiedy te przywary znikną? Tego nie wiem, ale wiem w czym przeszkadzają. W normalnym, zdrowym życiu. A wystarczy tak niewiele, żeby to zmienić. Już teraz w wielu miastach europejskich i na całym świecie można znaleźć stojaki na rowery, o dziwo wypełnione niezniszczonymi rowerami. Ale to nie są prywatne pojazdy mieszkańców miast. Takie rowery można wynająć sobie na czas drogi do pracy, a na miejscu odstawić do podobnego stojaka. Zdrowiej, szybciej, oszczędniej. Właśnie! Ile to kosztuje? Niewiele. Na przykład w Tokio w pełni zmechanizowany parking kosztuje ok. 100 jenów, czyli nieco ponad 3 złote za jednorazowe użycie. To taniej, niż paliwo, nawet dziś, kiedy za litr płacimy tylko ponad trzy złote. Świetnym rozwiązaniem jest też rozmieszczanie rowerowych parkingów w okolicach dworców kolejowych i autobusowych oraz przy stacjach metra. To pozwala krótsze trasy pokonać rowerem, a później przesiąść się do komunikacji masowej i kontynuować podróż. Niestety w tym miejscu pojawia się problem. Aby taki system działał wydajnie niezbędna jest sprawna sieć komunikacji miejskiej, co jednak jest często bolączką polskich miast. No i godzina jazdy rowerem to ok. 500 kalorii mniej…
Źródło: mojeopinie.pl
Użytkownicy Online
użytkownicy i 15 gości
Pokaż wszystkich2009 - 2010 © Kampus24.pl Team
