Kampus34.pl

  • Baza stancji
  • Baza wydarzeń
  • Forum

  • Start!
  • Aktualności
  • Publicystyka
    • Z miasta
    • Społeczeństwo
    • Polityka
  • Wydarzenia
  • Kultura
  • Studia
  • Rozrywka
  • Organizacje
  • Multimedia
  • Dodaj Artykuł
  • Dodaj wydarzenie
  • Rejestracja
Strona główna » Publicystyka » Z miasta »

Jeszcze się nie skończyli

Zmieniony: środa, 25 listopada 2009 13:53 Wpisany przez Administrator wtorek, 07 kwietnia 2009 13:24

W ubiegły weekend Metallica została wprowadzona do Rock n' Roll Hall of Fame. Jak każdy metallikowy news, tak i ten stał się pretekstem do dyskusji, na którym to albumie zespół się skończył, który basista jest najlepszy i dlaczego to Cliff Burton oraz czy Dave Mustaine słusznie jest obrażony na Larsa Ulricha.Oczywiście Metallica zasłużyła na miejsce w galerii sław, jak mało który, a mnie, jako ich fana od ponad 10 lat, te dyskusje raczej bawią, niż denerwują, niemniej postanowiłem odświeżyć sobie wrażenia z najnowszego (złośliwie można napisać: ostatniego, na którym zespół mógł się skończyć) krążka grupy – Death Magnetic, który ukazał się w zeszłym roku.

 

Pierwsze sekundy: szum płyty w odtwarzaczu i odgłos bijącego serca płynący z głośników. Nowa Metallica właśnie ruszyła, by skopać tyłki, jak zapewne wyraziłby to Lars Ulrich, perkusista zespołu. 75 minut, a tylko dziesięć kawałków – to daje imponującą średnią długość utworu. Przed pierwszym przesłuchaniem obawiałem się, że Death Magnetic podzieli los St. Anger, na którym utwory zwyczajnie się dłużyły i sam zespół po czasie przyznał, że mogły być krótsze. Gdy ucichł ostatni takt My Apocalypse, dziesiątego utworu, wiedziałem już, że nie dłużyzny stanowią problem. Lars opowiadał o nadmiarze bogactwa, jaki powstał podczas nagrywania. I to słychać. Chęć upchania jak największej ilości riffów na płycie sprawia, że niektóre z kawałków brzmią jak nieco na siłę pozlepiane, a jedynym spoiwem jest wokal Hetfielda.”. Ma to miejsce choćby w “The day that never comes”, który stanowi przedziwną hybrydę motywów znanych ze wcześniejszych dokonań grupy – intro z “Sanitarium”, refren rytmem jak żywo przypomina “Fade to black”, a galopująca podwójna stopa w bridge'u kojarzy się od razu z “One”. Czy jednak znaczy to, że album jest do niczego? Nigdy w życiu! Death Magnetic nie jest albumem przełomowym ani drugim Master of Puppets, czego oczekiwali zapewne ortodoksyjni fani. Jest po prostu najlepszym longplayem, jaki mogło obecnie tych czterech 45-latków nagrać. Tylko tyle? Aż tyle! Radość, jaką zespół czerpie ze wspólnego grania aż rozsadza głośniki. Utwory powalają – jeśli nie szybkością i precyzją gitar, to znakomitym groovem i bardzo dobrą grą perkusji. W końcu nie brzmi ona jak walenie łyżką w garnek, mamy efektowne przejścia, a załamania tempa w kawałku “Cyanide” zadowolą najwybredniejsze gusta. “Cyjanek” jest zresztą najbardziej chwytliwym utworem na albumie. Utrzymany w średnim tempie, z fenomenalnym brzmieniem basu (Rob Trujillo!) i energicznie granym refrenem zostaje w głowie już po pierwszym przesłuchaniu. Ciekawostkę stanowi fakt, że zdaniem Larsa jest to... najsłabszy (w znaczeniu: najmniej dynamiczny) kawałek na płycie. Teksty traktują o śmierci w kilkudziesięciu odmianach, co w połączeniu z szybkimi riffami i doskonale do nich dopasowaną sekcją rytmiczną może przypominać momentami album Kill'em All. Za sam “My Apocalypse”, który stanowi bezpretensjonalną młóckę w starym stylu, do ogólnej oceny można dodać jedno oczko. Zmiana producenta na Ricka Rubina i jego zalecenie, by zespół nie bał się inspirować własnymi dokonaniami odniosły skutek. Pomimo zarzutów dotyczących brzmienia albumu, które jest rzekomo zbyt głośne i przez to mało wysublimowane, płyty słucha się świetnie, szczególnie, gdy chce się zdenerwować sąsiadów ; ) Nie jest to jeszcze dzieło, po którym klęka się przed odtwarzaczem, lecz zespół w końcu przebił się przez mur, w który walił głową przez ostatnie lata, a gdy tylko minie migrena – Metallica po raz kolejny wywróci muzyczny światek do góry nogami! (Recenzja w krótszej wersji ukazała się pierwotnie w magazynie studentów Politologii UMCS “Polformance”)

 

Dodany przez :
Administrator
Administrator
 

Zobacz także


  • Trenerzy biznesu w Akademickich Inkubatorach Przedsiębiorczości.
  • Karnawał już dawno skończony. A może to dopiero początek?
  • Mieszkańcy Czechowa blokują budowę biurowca
  • Gomorra, czyli jak nie uciekniesz mafii
  • Promil niepewności – wspólna akcja prewencyjna Policji i Galerii Orkana
Ustaw jako ulubiony
Zakładka
Wyślij to
Odsłon: 255

Komentarze (0)Add Comment

feedRRS tego komentarza

Napisz komentarz

bold italicize underline strike url image quote Smile Wink Laugh Grin Angry Sad Shocked Cool Tongue Kiss Cry
pomniejsz | powiększ obszar

busy

Wydarzenia

  • Zobacz wydarzenie
    28.05.2012 | 08.00
    Coś dla kolekcjon...

    ...

RSS link
dodaj zobacz więcej
Newsletter:

Najświeższe wiadomości na Twoją skrzynkę mailową!

Użytkownicy Online

użytkownicy i 13 gości

Pokaż wszystkich

Ostatnio dołączyli

  • Agnieszka Agnieszka
  • Kafineczo Kafineczo
  • Arboledo Arboledo
  • Tolesenoyi Tolesenoyi
  • eryncutercacy eryncutercacy
  • LovellaThobor LovellaThobor
  • HanaPipers HanaPipers
  • liffDyclich liffDyclich
  • rhiniaKidarma rhiniaKidarma
  • grieliaOrgafe grieliaOrgafe
Pokaż wszystkich

2009 - 2010 © Kampus24.pl Team

  • Szukaj
  • Kontakt
  • O nas
  • Współpraca
  • Tagi
  • Logowanie
  • Strona główna
  • Zarejestruj się